Google+ Followers

piątek, 30 grudnia 2016

Moje odkrycia pielęgnacyjne.

Hej !
Postanowiłam dziś pokazać wam moje odkrycia produktów pielęgnacyjnych bez których ja już nie potrafię się obejść i które u mnie sprawdzają się świetnie . Spośród dosyć dużego grona wyłoniłam 3 moim zdaniem najbardziej fajne produkty które są warte uwagi . A więc zaczynamy :)


Pierwszym produktem który u mnie sprawdza się świetnie to Tołpa płyn micelarny . Zawsze mogę na niego liczyć przepięknie oczyszcza moją skórę z makijażu nawet tego ciężkiego . Wystarczy przyłożyć płatek nasączony tym płynem i już wszystko pięknie schodzi bez żadnego pocierania i uczucia szczypiących oczu . Skończyła mi się buteleczka ale już pojawiła się druga i nie zamierzam się z nim rozstawać .


Tak jak wiadomo jestem maniakiem maseczek wszelkiego rodzaju testuję , próbuję i czekam na efekty i to widoczne gołym okiem . Takie efekty jestem w stanie zauważyć przy maseczkach w płachcie z Lomlomi . Kiedy chcemy nawilżyć bądź jesteśmy zmęczone ale chcemy żeby nasza twarz wyglądała nieskazitelnie te maseczki nam to zapewniają . Kupuję je już nałogowo a bardzo często są one w promocji i aż żal nie wykorzystać takiej okazji .

Ostatni produkt z pielęgnacji to Rexona która chroni mnie przez cały dzień i nie pozwala bym brzydko pachniała . Nawet nie wiem ile zużyłam buteleczek i cały czas kiedy tylko widzę że mi się kończy lecę i kupuję następne opakowanie mimo składu który nie każdemu się podoba ja jestem jej wierna a ona mnie nie zawodzi .
I to by były wszystkie produkty które lubię i bez których nie potrafię się obejść . Ciekawa jestem czy któryś z tych produktów jest też waszym ulubieńcem :)

Na koniec chciałabym wam życzyć Szczęśliwego Nowego Roku oraz podziękować za każdą obserwację , każdy komentarz . Dzięki Wam Kochani jestem zmotywowana do dalszego testowania i opisywania produktów . Jeszcze raz wielkie dzięki :)

wtorek, 27 grudnia 2016

Seria Fit me! Maybelline

Hej !
Dziś przychodzę do was z postem na temat moich ostatnich zakupów które zrobiłam będąc w Rossmannie . Oglądając szafy z kolorówką natknęłam się na bardzo niską cenę podkładu , korektora oraz pudru w kompakcie z firmy Maybelline każda z tych rzeczy kosztowała tylko 6,99zł więc skusiłam się na zakup . I tak w mojej kosmetyczce znalazły się te trzy rzeczy .
Tak one wyglądają:


Może zacznę od podkładu : Wiele czytałam opinii na temat tego podkładu i niestety nie jest on lubiany choć jest mała gróbka osób która go lubi . I ja należę do tych osób . Mam odcień 125 jest to taki żółciutki odcień który bardzo ładnie wyrównuje mój koloryt twarzy i nie robi placków . Ciemnieje na twarzy ale tylko w niewielkim stopniu . Nie roluje się i u mnie na twarzy utrzymuje się tak ok 6 godzin bez poprawiania . Nakładam go na twarz gąbeczką. Twarz jest matowa , wygląda jak dla mnie bardzo ładnie .

Teraz opiszę korektor który niestety nie sprawdził się u mnie :( Mam go w odcieniu 10 i myślałam że ten odcień będzie dla mnie najlepszy niestety on tak strasznie żółknie i odstaje od reszty  makijażu a co za tym idzie nie wygląda to najlepiej . Próbowałam nakładać go gąbeczką potem palcami i niestety ten sam efekt . Ale nie mogę mu zarzucić że nie przykrywa cieni pod oczami ponieważ robi to bardzo dobrze. Jednak nie jest on dla mnie .

Ostatnią rzeczą jest puder w kompakcie który jest bardzo fajny i z którym polubiłam się bardzo od samego początku . Puder mam w odcieniu 220 . Posiada ładne opakowanie w którym znajdziemy lustereczko i puszek . Pachnie delikatnie i co najważniejsze nie zapycha porów a dla mnie to ważna sprawa . Matuje na długo a wykończenie jest takie satynowe . Posiada jedną jedyną wadę zauważyłam że niestety kruszy się i jest to trochę denerwujące .

I to by było wszystko . Teraz chciałabym poznać wasze opinie. Jeżeli miałyście to dajcie znać jak się sprawdziły ?

wtorek, 20 grudnia 2016

Krem do rąk z firmy L'occitane

Hej !
Tak jak nazwa wskazuje dziś będę opisywała krem do rąk z firmy L'occitane . Zacznę od tego że krem przyszedł do mnie w paczuszce od koleżanki blogerki http://mamazrozowatorebka.blogspot.com/ . W paczuszce znalazła wiele dobroci które mogę sukcesywnie testować i dzielić się z wami moją opinią na ich temat . Między innymi znalazłam taki oto kremik do rąk który starczył mi na tydzień czasu mimo że mąż podkradał mi go .

Niestety zdjęcie te jest najlepszym jakie potrafiłam zrobić z racji tego że u mnie szaro, ponuro i bardzo ciemno .
Krem był w pojemności 10 ml sprawdzałam koszt tego cuda w sklepie internetowym tej firmy to za 30 ml musiałabym zapłacić 32 zł . Niestety nie mam żadnej etykietki od producenta z konkretnym działaniem ale przede wszystkim ma on wygładzić dłonie .
Moja opinia jest następująca : Kiedy odkręciłam tubkę to od razu poczułam przepiękny jakby perfumowany zapach który nie znika w trybie natychmiastowym ale utrzymuje się bardzo długo na dłoniach mimo zakładanych rękawiczek przy wyjściu . Krem jest konsystencji zbitej nie lejącej . Bardzo ładnie rozprowadza się po dłoniach i dosyć szybko się wchłania . Ja pracuję rękoma i te moje ręce często są w opłakanym stanie . Przesuszone , szorstkie . Kiedy użyłam kremu to on przepięknie wygładził mi dłonie które z każdym dniem stawały się coraz ładniejsze . Nawilżał mocno i ochraniał dając tak jakby powłokę ochronną . Nawet mój mąż podkradał mi ten krem i był nim oczarowany a wiemy wszyscy jak wyglądają ręce budowlańca :) W składzie znajdziemy masło shea 20%, wyciąg z miodu , migdała oraz aromat jaśminu. Zamierzamy zakupić sobie kremik gdyż naprawdę nas oczarował swoim działaniem . Moim zdaniem jest wart swojej ceny :)
Chciałabym podziękować koleżance za przesłanie tego cudownego produktu :)
Miałyście może ten krem ?

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Kolejne maseczki przetestowane :)

Hej !
Dziś przychodzę do was z kolejnymi maseczkami które kupiłam i przetestowałam aby zobaczyć czy są warte polecenia .

Pierwsza z nich to maseczka z firmy Ava która bardzo mnie zaciekawiła . Jest to bio maseczka czekoladowa zwężająca pory w której mamy dwa kroki . Pierwszym krokiem jest maseczka natomiast drugim jest peeling kwasowy .
Producent pisze o maseczce tak: Kremowa maska na bazie glinki cocoa przeznaczona do skóry tłustej i mieszanej z rozszerzonymi porami . Zawiera papainę enzym delikatnie złuszczający martwe komórki naskórka, przyspieszający regenerację i poprawiający nawilżenie skóry . Ekstrakt z róży japońskiej rozjaśnia przebarwienia oraz reguluje wydzielanie sebum , a ekstrakt z imperaty cylindrycznej intensywnie nawilża . Maska oczyszcza skórę , zwęża pory oraz zapobiega powstawaniu zaskórników .
Natomiast o peelingu pisze tak :zawiera 5% kwas fitowy . Działa złuszczająco , antyoksydacyjnie oraz rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe . Dzięki róży japońskiej i zielonej herbacie dodatkowo oczyszcza , zwęża pory ,reguluje wydzielanie sebum i zapobiega powstawanie zaskórników .
Moja opinia o tym duecie jest następująca : Przede wszystkim ma taki delikatny czekoladowy zapach, faktycznie oczyszcza nam skórę i zwęża pory może nie jakoś tak do zera ale te pory są mniejsze . Również nawilża naszą skórę która po tym duecie jest gładziutka , mięciutka i oczyszczona . Peeling możemy zostawić sobie na całą noc i rano go zetrzeć . Peeling nie posiada żadnych drobinek i posiada mały minus delikatnie na początku szczypie ale potem te uczucie znika . Ja ogólnie jestem bardzo zadowolona z tej maseczki gdyż lubię kiedy to co pisze producent faktycznie się zgadza . Maseczka ma 6ml a peeling 2ml i kosztuje 3,99 zł w Rossmannie .

Natomiast druga maseczka jest z firmy Lomilomi moje ulubione maseczki na każdy dzień tygodnia wczoraj użyłam sobie akurat na niedzielę :)
Producent pisze o niej w ten sposób : Maska nowego typu wykonana z ekologicznej tkaniny Tencel została wzbogacona wyciągiem z jaśminu . Zawiera aktywator wchłaniania oraz składniki odżywcze , które doskonale przenikają w skórę twarzy . Przywraca równowagę skóry i umysłu . Przywróci blask zmęczonej skórze i chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych . Zachowa zdrowy i promienny wygląd.
Moja opinie : Uwielbiam maseczki z tej serii które bardzo dobrze nawilżają i koją zmęczoną skórę . Jest to maseczka w płachcie bardzo dobrze nasączona . Kiedy nakładam ją na twarz od razu czuć jak nawilża moją skórę . Przepięknie pachnie jaśminem . Kiedy ją zdjęłam musiałam przetrzeć twarz wacikiem żeby moja twarz się nie kleiła . Rano obudziłam się a moja twarz wyglądała bardzo zdrowo , wypoczęta i pełna blasku . Takiego efektu oczekiwałam gdyż ostatnio pracuję na nocki i skóra wyglądała na bardzo zmęczoną .  Jestem z niej bardzo zadowolona i na pewno jeszcze nie raz ona u mnie zagości :) Maseczka kosztuje 3,99 zł w promocji .

niedziela, 18 grudnia 2016

Bardzo spóźnione denko

Hej !
Dawno mnie nie było z powodu natłoku pracy oraz choroby niestety przeziębiłam sobie pęcherz i musiałam brać antybiotyki ale starałam się śledzić wasze blogi i być na bieżąco .
Dziś przychodzę do was z denkiem zużyłam ja i moja rodzinka trochę produktów i chciałam się z Wami podzielić co się u mnie sprawdziło a co nie :)


Na pierwszy ogień idzie kolorówka zużyłam korektor pod oczy z Catrice jest to jak dla mnie najlepszy korektor jaki używałam pod oczy . Bardzo ładnie kryje cienie pod oczami a tego właśnie od niego oczekiwałam .
Skończył mi się jeden z podkładów. Był nim pS Nearly nude miałam go w odcieniu 020 fajny podkład . Wytrzymywał praktycznie cały dzień i moja twarz dzięki niemu ładnie wyglądała. Polecam ponieważ naprawdę wart uwagi :)


Kolejna kategoria to płyny do kąpieli i to nie ja je zużyłam co zawsze wszyscy w domu twierdzą że to moje kosmetyki kończą się najszybciej :)
Pierwszy to Isana men 2in1 sensitiv jest to najczęściej kupowany żel do kąpieli dla mojego małżonka . On go uwielbia i zawsze jak ja go chcę namówić na coś innego on jednak woli ten gdyż nie lubi eksperymentów . Zaznaczę że ma już taki sam w użyciu .
A drugi to żel do mycia ciała na dobranoc z Johnsons baby moje dziewczynki go uwielbiają . Jest łagodny , dobrze myje ciało otulając go przepięknym zapachem aż któregoś dnia sama się nim poczęstowałam i sprawdziłam na sobie . Miałam delikatną skórę i zapach po umyciu był nadal wyczuwalny na niej i co ważne starczył naprawdę na długi czas . Jeżeli jeszcze nie próbowaliście to gorąco polecam :)

Następna kategoria to szampony do włosów . Zacznę od tego który się sprawdził a jest nim Johnsons baby szampon z ekstraktami z lawendy relaksujący . Ładnie mył dzieciakom włosy które były po umyciu delikatne w dotyku, zapach dziewczynkom się podobał gdyż nie był on mocny ale delikatny . Nie uczulił ani nie podrażnił skóry włosów oraz nie pojawił się łupież więc moje dziewczynki gorąco polecają go waszym dzieciakom :)
Drugi szampon to szampon regeneracyjny Romantic do włosów suchych i zniszczonych . Dla mnie ten szampon to była męczarnia aż w końcu się z nim rozstaję mimo że jeszcze jest go trochę . Kiedy umyłam nim włosy i wysuszyłam czułam że mam bardzo obciążone włosy . Potem pojawiło się swędzenie skóry a na koniec łupież . Dla mnie ten szampon to masakra i jak go widzę w biedronce omijam szerokim łukiem .

I przechodzę do ostatnich produktów pierwszy to płyn do płukania jamy ustnej z prokudenta med . Niestety nie podpasował on nikomu wymęczyliśmy go . Jego smak był ohydny wolimy coś mocniejszego .
Skończyła się również pianka do golenia mężowi z Isany sensitiv . On ją bardzo lubi . Delikatna i po niej twarz mojego męża była nawilżona .
Skończyłam też żel do mycia twarzy z Bebeauty Fresh Alge który był naprawdę dobrym żelem do mojej suchej skóry . Delikatny ale świetnie tą twarz oczyszczał i nawilżał .
To by było wszystko . Mam nadzieję że nie zanudziłam was . Jestem ciekawa czy miałyście któryś z moich produktów ?

niedziela, 11 grudnia 2016

Próbki szamponu i odżywki

Hej !
Dziś przychodzę do was z przetestowanymi próbkami szamponu i odżywki z Pantene Aqua Light które dostałam przy zakupach w drogerii Rosssmann . Bardzo lubię testować produkty do których nie jestem przekonana a które kuszą mnie . Fajnie że przy zakupach możemy dostać wszelkiego rodzaju próbki żeby przekonać się czy dany produkt się u nas po prostu sprawdzi .
Opakowanie wygląda tak :

W środku opakowania znajdują się 3 saszetki szamponu oraz 3 saszetki odżywki . Które wyglądają tak :

Pojemność tych saszetek wynosi 10 ml czyli w sam raz na jedno użycie .
Producent pisze o szamponie tak : Z każdym myciem zawarte w wodzie minerały osadzają się na włosach , wytwarzając wolne rodniki . Te uszkadzają włosy , osłabiając ich rdzeń . Lekka pozbawiona silikonu formuła nowego Pantene Pro-v pomaga powstrzymać te uszkodzenia aby włosy wyglądały zdrowo , świeżo i lekko .
A tu pisze o odżywce tak : Lekka formuła odżywcza z mikrocząsteczkami wzmacniającymi sprawia , że cienkie włosy stają się silniejsze i zapewnia im niezbędne odżywienie bez obciążenia .

Moja opinia : Szampon i odżywka mają naprawdę bardzo lekką formułę , nie plączą włosów i bez problemu mogłam rozczesać je po umyciu . Przede wszystkim moje włosy nie były obciążone i oklapnięte oraz po wysuszeniu czułam że są porządnie umyte a nie tak jak przy użyciu szamponu i odżywki z Joanny miałam tak przetłuszczone włosy że myłam je jeszcze raz ( ale o tym napiszę innym razem ). Włosy mam lekkie , sypkie , połyskujące oraz bardzo delikatne w dotyku . Skóra głowy nie swędzi mnie oraz nie pojawił mi się łupież a na to zwracam bardzo dużą uwagę . Jestem bardzo zadowolona z tego duetu i już są zapisane na mojej liście z zakupami .

Miałyście styczność z tym szamponem i odżywką ?
Jakie są Wasze opinie na temat tego duetu ?

niedziela, 4 grudnia 2016

Nowości w mojej kosmetyczce

Hej !
Dziś za oknem biało i bardzo zimno więc postanowiłam napisać post o kosmetykach które zagościły niedawno u mnie . Zaraz wam pokażę o jakie kosmetyki mi chodzi :)


Mam podkład z Max Factora Miracle Touch który już od pewnego czasu korcił mnie aż w końcu uległam i mam go w odcieniu 040 Creamy Ivory jest go w słoiczku 11,5g. a data przydatności to 12 miesięcy od otwarcia . Jest to jasny odcień który daje takie satynowe wykończenie . Ale myślę że niestety nie wystarczy mi na długo :/ Nakładam go na twarz palcami tak jest mi najwygodniej mimo że dołączona jest do niego gąbeczka . Bardzo fajny , leciutki podkład o konsystencji masełka. U mnie wytrzymuje cały dzień a moja twarz wygląda naprawdę ładnie . Nie ciemnieje na twarzy oraz nie wchodzi mi w żadne zmarszczki. Cena to ok 52 zł


Kolejna rzecz to płynna pomadka z Makeup Revolution  molten chocolate
Kolorek oraz pomadka wyglądają tak :




Jego aplikacja jest bardzo przyjemna ponieważ posiada on na końcu taką gąbeczkę , jest konsystencji masełkowatej , nadaje lekkiego połysku , posiada witaminę E oraz pachnie czekoladowo . Posiada również maleńkie minusy kiedy ją nałożymy to klei się  może nie mocno ale jednak . Żeby pokryć usta potrzebuję dwóch warstw . Ale kolor jest naprawdę bardzo fajny i nie mam jeszcze takiego w swoim zbiorze . Kosztuje 19,99 zł w Rossmannie .

No i teraz taka wisienka na torcie to paleta 16 cieni z Makeup Revolution I HEART CHOCOLATE  wygląda ona tak :

Cieni matowych w tej palecie jest 6 a reszta to cienie połyskujące . Cienie są bardzo dobrze napigmentowane , nie osypują się co mnie zdziwiło , bardzo ładnie się blendują . Utrzymują się na powiece długo . Możemy z niej wyczarować naprawdę bardzo ładny kolorowy makijaż . Paletka pachnie czekoladą . Do paletki jest dołączona dwustronna pacynka ale ja nakładam cienie i tak pędzelkiem . Paletkę można kupić również w Rossmannie w cenie 47,99 zł
I to już koniec moi drodzy :) Mam nadzieję że miło się Wam czytało :)
A co nowego u was zagościło ostatnio :)